Witam
902 903 GotLink.pl SErr:2 SErr:2ale zachwiałem się w tej wieże. Pewnego świątecznego dnia, proste wręcz idiotyczne czynności w GNOMIE sprawiły że już nie wytrzymałem, cały soft graficzny a przede wszystkim wmy to jeden wielki BUG, jeden wielki niedorobiony CRAP. Wszystko to jest takie nieestetyczne, niewygodne, z zerową funkcjonalnością żeby np. w nautilusie cokolwiek wkleić w katalog w którym znajduje się masa plików z włączonym widokiem szczegółowym to co trzeba zrobić, a no klikać menu plik i wklej albo przełączyć się w
Linuksa, która w tym czasie była aktualna posiadała chociażby Firefoxa w wersji coś około 0. :), i niech autor sobie odpali Viste dla porównania. Narzekanie na GEdita? Litości - jak ci się nie podoba to popraw (koleś coś wstawiał o tym że Linux odchodzi od dobrych tradycji systemu Unix, jak na to popatrzeć to kiedyś administrator systemu Unix musiał być też programistą, jeśli stwierdzisz, że nie jesteś administratorem tylko użytkownikiem to się spytam: kto jest administratorem Twojego prywatnego
i aż nie mogę się doczekać co zniknie wraz z nową wersją. Może będzie tylko czarny ekran? Mówię tu o obsłudze komputera przez system tuż po świeżej instalacji. Co wersja to mniej sprzętu mi obsługuje. To jakaś brednia , gdzie progres ? ja widzę tylko kroki do tyłu. A byłem wielkim entuzjastą Ubuntu. Uważam że Ubuntu powinno pojawiać się najczęściej co pięć lat a w tym czasie powinny być tylko opracowywane łatki tak aby system DZIA??A??. Obecna polityka linux-owa jest bez sensu i wprowadza
problemów… jasne wymaga to trochę zachodu no ale coś za coś. Powiem tak… z częścią argumentów zgadzam się, z częścią wcale. Poza tym drogi autorze traktujesz wszystkie elementy które opisałeś jakby były jedną całością. Tak jakby “Linux” to było do kupy jądro, xorg, open office, firefox i wszystko inne co lubi się psuć raz na jakiś czas. Podczas gdy tak naprawdę każdy element trzeba rozpatrywać osobno. Fakt system linuksowy i desktop to nie jest perfekcyjne połączenie
red 28 stycznia 2009 o godz. Dziwny ten artykuł, jak pewnie wielu zauważyło zawiera sporo nieścisłości i da się wyczuć, że autor pisał ten tekst w WIELKIM stresie (może znów mu się Windows zawiesił). Po pierwsze GNOME czy KDE to nie Linux i istnieją inne menadżery okien. Tutaj można wspomnieć, że wymaganie od systemu Linuks, żeby po latach rozwoju, działał szybko i sprawnie na starym sprzęcie są czymś takim samym jak wymaganie żeby COD5 działało na Celeronie 366MHz, przecież dystrybucja
- na desktopie. rezzy 13 lutego 2009 o godz. Używałem całe życie windowsa i od kilku lat linuxa. Uważam że oba systemy zasługują na wielkie uznanie. Oba systemy przysporzyły mi takie same ilości irytacji tylko na różny sposób. Np linux mi nie zaczyna mulić jak żółw po miesiącu użytkowania co dzieje się z windą z całkiem magicznych przyczyn z drugiej strony nigdy nie mogę być pewny że aktualizacja xorga nie usadzi mi Xów… problem w tym że zwykle da się to naprawić bez większych
stycznia 2009 o godz. Wcale tak nie jest, ze kazdy program windowsowy nagrany na plytke w 2000 roku bedzie chodzil obecnie. Nieraz sie o tym przekonalem. Zaleznosci biblioteczne dotycza rowniez Windows. yethwa 14 stycznia 2009 o godz. Różnych wersji windowsów pewnie tak, ale tej samej np. Zgadzam się że piekło bibliotek windowsa też dotyczy ale tak został zrobiony że przeważnie producenci dodają do swoich aplikacji swoje wersje tych samych bibliotek które są już w windowsie, przez co
się to z prostego powodu. Linux to nie Microsoft Windows :-). że po instalacji Mandrivy 2008 zassałem wszystkie dostępne aktualizacje. Oczywiście system się zamulił i po paru próbach uzdrowienia padł. Zdesperowany sięgnąłem po Ubuntu 9. Na starym laptopie - pełen sukces. Co prawda nie miałem na nim kamerki ani WiFi ale jeszcze w trakcie instalacji Jarząbek uruchomił sieć przewodową.